Terapia online czy stacjonarna? Odpowiadam szczerze jako terapeutka

Kiedy zaczęłam prowadzić sesje przez internet, miałam wobec tej formy spore wątpliwości. Zastanawiałam się, czy ekran nie zabierze czegoś ważnego z relacji terapeutycznej, czy pacjent w domowym otoczeniu będzie równie otwarty jak w gabinecie, i czy w ogóle da się w ten sposób rzetelnie pracować. Minęło sporo czasu i mogę powiedzieć tyle: terapia online nie jest gorszym zamiennikiem spotkania twarzą w twarz — jest inną formą pracy, która dla wielu osób sprawdza się lepiej. I dla wielu — gorzej. Dlatego zamiast przekonywać Cię do jednej opcji, opiszę, co faktycznie zaobserwowałam w pracy z pacjentami.

Czym różni się sesja online od wizyty w gabinecie?

Z perspektywy tego, co się dzieje w trakcie rozmowy — niewiele. Pracuję tak samo, korzystam z tych samych narzędzi CBT, zadaję te same pytania, obserwuję to, co mówisz i jak to mówisz. Badania naukowe konsekwentnie potwierdzają, że efekty psychoterapii poznawczo-behawioralnej prowadzonej online są porównywalne z terapią stacjonarną — dotyczy to pracy z lękiem, depresją, trudnościami w relacjach i wieloma innymi obszarami.

Różnica jest natomiast w otoczeniu i atmosferze. Gabinet jest neutralnym miejscem — odizolowanym od codziennego życia, bez bodźców, które kojarzysz z domem czy pracą. Dla wielu osób to ważne: wyjście z domu, sama droga do gabinetu i chwila w poczekalni to rodzaj rytuału, który pomaga przestawić się na tryb terapeutyczny. Z drugiej strony — część osób jest w gabinecie bardziej spięta niż we własnym fotelu. Nie ma tu jednej odpowiedzi.

Kiedy terapia online sprawdza się szczególnie dobrze

Obserwuję, że forma zdalna działa świetnie u osób, które mają jasno zdefiniowany powód, dla którego chcą pracować — czy to lęk, niskie poczucie własnej wartości, trudności w relacjach, czy wypalenie zawodowe. Wiedzą, co chcą przepracować, potrafią mówić o sobie i nie potrzebują fizycznej bliskości terapeuty jako elementu poczucia bezpieczeństwa.

Szczególnie dobrym kandydatem do terapii online jest ktoś, kto po prostu ma trudności logistyczne z regularnym pojawianiem się w gabinecie. Rodzic małych dzieci, który jedyną chwilę spokoju ma wieczorem, po osiemnastej. Osoba pracująca zmianowo albo wyjeżdżająca służbowo. Ktoś, kto mieszka w mniejszej miejscowości i każdy dojazd oznaczałby godzinę w jedną stronę. W takich sytuacjach forma online nie jest kompromisem — jest warunkiem, który w ogóle umożliwia regularną terapię. A regularność jest w psychoterapii kluczowa.

Warto też wspomnieć o osobach z lękiem społecznym lub agorafobią. Dla nich wyjście z domu, czekanie w poczekalni i samo wejście do gabinetu obcego człowieka bywa na tyle trudne, że odkładają decyzję o terapii miesiącami. Sesja online bywa wówczas pierwszym krokiem — i okazuje się, że już to pierwsze spotkanie przez ekran zmniejsza lęk na tyle, by po pewnym czasie spróbować przyjść osobiście.

Kiedy wolę zaprosić pacjenta do gabinetu

Będę szczera: są sytuacje, w których preferuję pracę stacjonarną. Dotyczy to przede wszystkim dzieci poniżej ósmego, dziewiątego roku życia. Małe dziecko potrzebuje fizycznej przestrzeni, zabawek, materiałów do rysowania — gabinet daje mi narzędzia, których przez ekran po prostu nie mam. Sesja online z sześciolatkiem wymaga od rodzica znacznie większego zaangażowania jako pośrednika i nie zawsze jest optymalnym rozwiązaniem.

Podobnie ostrożnie podchodzę do terapii par przez internet, gdy para jest w bardzo wysokim konflikcie — tam praca z emocjami jest intensywna i fizyczna obecność terapeuty jako osoby, która reguluje napięcie w pokoju, ma znaczenie. To nie wyklucza terapii online dla par, ale warto o tym porozmawiać przed podjęciem decyzji.

Są też osoby, które po prostu źle funkcjonują w środowisku cyfrowym — stresuje je samo połączenie, martwią się o jakość obrazu, rozpraszają się w domu. Technika, zamiast ułatwiać, staje się dodatkowym obciążeniem. W takich przypadkach nalegam na spotkanie w gabinecie.

Jak sprawdzić, która forma jest dla Ciebie?

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: nie musisz wiedzieć z góry. Pierwsza konsultacja — czy odbywa się online, czy stacjonarnie — to właśnie moment, w którym wspólnie to ustalamy. Rozmawiamy o tym, z czym przychodzisz, w jakiej sytuacji życiowej się znajdujesz i co może Ci najbardziej pomóc. Zdarza się, że ktoś umawia się na sesję online, a po pierwszym spotkaniu sami dochodzą do wniosku, że woleliby kontynuować w gabinecie — i odwrotnie.

Jeśli masz wątpliwości, zadaj sobie jedno proste pytanie: czy jesteś w stanie znaleźć w swoim domu lub w innym miejscu spokojne, prywatne pół godziny bez ryzyka, że ktoś wejdzie lub Cię usłyszy? Jeśli tak — technicznie sesja online jest wykonalna. Resztę ustalimy na pierwszym spotkaniu.

Co mówią osoby, które zaczęły od sceptycyzmu

Wielu moich pacjentów zaczynało od zdania „spróbuję, ale na pewno nie będzie tak dobrze jak na żywo”. Po kilku sesjach większość z nich przestaje zwracać uwagę na formę kontaktu w ogóle. Ekran przestaje być ekranem — zostaje po prostu rozmowa. To, co w terapii najważniejsze — poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie, możliwość mówienia o trudnych rzeczach — nie zależy od tego, czy siedzimy w tym samym pokoju.

Oczywiście, zdarzają się też osoby, które po kilku sesjach online stwierdzają, że wolą gabinet, i to jest zupełnie w porządku. Celem nie jest udowodnienie wyższości jednej formy nad drugą, ale znalezienie tej, w której możesz pracować najlepiej.

Jeśli rozważasz terapię online i chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wygląda sesja technicznie, jakie narzędzia używam i jaki jest cennik — zapraszam na stronę Terapia online. Jeśli wolisz od razu porozmawiać — napisz lub zadzwoń, chętnie odpowiem na pytania przed pierwszą sesją.

Nasz serwis internetowy używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź naszą politykę prywatności.

Akceptuję